WATOTOEdukacja dla dzieci Afryki(„Watoto wa Afrika” to w języku
|
Wystarczy zatrzymać się gdzieś w wiosce, w miasteczku, a nawet po prostu w polu
– od razu pojawi się gromada dzieci. Wszystkie nieopisanie oberwane. Koszuliny,
porcięta w nieprawdopodobnych strzępach. Za jedyny majątek, za jedyne pożywienie
mają małą tykwę z odrobiną wody. Każdy kawałek bułki czy banana zniknie pochłonięty
w ułamku sekundy. Głód wśród tych dzieci jest czymś stałym, jest formą życia, drugą
naturą. A jednak to, o co proszą, nie jest prośbą o chleb czy owoc, nie jest nawet
prośbą o pieniądze. Ryszard Kapuściński – Heban |
Dzieci SyberiiZ placówki misyjnej sióstr Dominikanek w mieście Ułan-Ude, z kraju Buriatów na dalekiej Syberii (Federacja Rosyjska), otrzymaliśmy latem 2005 roku kilka wstrząsających listów opisujących warunki życia niektórych spośród mieszkających tam dzieci (patrz niżej). Prośbie o zorganizowanie dla nich pomocy nie mogliśmy odmówić – dlatego zainicjowaliśmy akcję „Dzieci Syberii”. Traktujemy ją jako część akcji „Watoto”. Obecnie w ramach akcji „Dzieci Syberii” pomocą objętych jest 24 dzieci. Każde z nich otrzymuje: gorące posiłki, ciepłe ubranie na zimę (dresy oraz dwie ciepłe kurtki – koniecznie dwie na zmianę, bowiem przy tych temperaturach kurtki przemarzają), ciepłe buty, książki i zeszyty; opłacane są również szkolne składki. Z listów s. Bernadetty – Joanny Gratkowskiej z placówki Ułan-Ude na Syberii: „(...) przychodzą do nas do świetlicy na kilka godzin dziennie. Dzieci te najczęściej gdzieś pracują: zbierają puszki, butelki na sprzedaż; wynoszą śmieci ze sklepów, sprzątają – za to dostają minimalne wynagrodzenie albo jakieś produkty. Kiedy przychodzą do nas, mogą się wymyć. Zapewniamy im regularne strzyżenie, mogą się przebrać w czyste ubranie (brudne oddają nam do prania, tak aby miały na zmianę). Trzeba patrzeć czy mają bieliznę osobistą (bardzo często jej nie używają), w jakim stanie są skarpety itd. Dzieci w naszej świetlicy mają również zajęcia przygotowujące je do szkoły – uczymy je czytać, pisać, liczyć. Dzieciom, które chodzą do szkoły, pomagamy w odrobieniu zadań domowych. Na skutek zaniedbań wychowawczych – czy raczej braku jakiegokolwiek wychowania – dzieci te mają trudności ze skupieniem się nad odrabianiem lekcji. Często trzeba z dzieckiem po prostu porozmawiać, podejść do niego z dobrocią. Raz dziennie, w stołówce naprzeciw kościoła, wszystkie dzieci dostają gorący posiłek. Tym, które mieszkają na ulicy, jeden posiłek w ciągu dnia oczywiście nie wystarcza, zawsze więc mogą dostać od nas chleb i coś do tego chleba, oraz – co jest ważne szczególnie zimą – napić się gorącej herbaty. Ubiegłej zimy kilkoro dzieci mieszkało u nas w świetlicy – w przeciwnym wypadku mogłyby pozamarzać na klatkach schodowych. Niedawno odwiedziłam rodziny niektórych z tych dzieci. (...) Drzwi niskie, ciemno – nie widziałam gdzie wchodzę; żeby wejść do środka, trzeba uważać, aby nie wpaść do dziur w podłodze. Niektóre okna mają powstawiane kawałki szyb, na łóżkach zamiast materacy jakieś maty, do przykrycia kożuchy (o ile tak to można nazwać). Brak wody, brak kanalizacji. A co będzie zimą? Tu temperatury spadają do -40 stopni, a zima trwa 8 miesięcy.”
Informacje o młodzieży i dzieciach czekających na pomoc zamieszczamy pod zakładką „Czekają na pomoc...”. Zasady akcji pomocy opisane są pod zakładką „Najczęstsze pytania”. W razie dalszych pytań – prosimy o kontakt: tel.: (0 22) 756 58 50 Więcej informacji o fundacji – w tym adres siedziby, numer konta itp. – znajdą Państwo pod zakładką „Najważniejsze informacje”. |