Akcja „Bilet do stacji Życie”
– polega na jednorazowym sfinansowaniu przez polskiego ofiarodawcę leczenia konkretnego afrykańskiego dziecka.
„Bilet do stacji Życie”
dla dziecka z choroba głodową
– to sfinansowanie przez polskiego ofiarodawcę:
- hospitalizacji przez okres do 4 tygodni,
- leczenia ambulatoryjnego oraz dożywiania przez okres do 6 miesięcy po opuszczeniu szpitala.
W maju 2010 mija dwa i pół roku od przyjęcia pierwszych małych pacjentów do „naszego” szpitala dla dzieci z chorobą głodową w Karamie w Rwandzie. Do tej pory udało się uratować 357 dzieci. Wieść o szpitaliku rozeszła się po wzgórzach i matki przynoszą maluchy z coraz dalszych okolic.
W tej chwili o pomoc dla głodujących dzieci woła siostra Stanisława Oszywa (Służka NMPN) – z zachodniej, kongijskiej strony jeziora Kivu, z wioski Karhala-Burhinyi. Prosimy, przeczytaj jej list (poniżej) i – jeżeli możesz – pomóż jednemu z tych dzieci wrócić do życia z krainy cichej śmierci.
Koszt jednego „biletu”, czyli leczenia dziecka cierpiącego na chorobę głodową, to 72 euro (obecnie ok. 300 zł). Kwota ta została wyliczona jako średni koszt – przy leczeniu wielu dzieci.
Ofiarodawca wpłacający tę kwotę otrzymuje po upływie 3 miesięcy podpisany przez siostrę misjonarkę „Bilet do stacji Życie” – czyli imienne podziękowanie i poświadczenie opłacenia leczenia konkretnego dziecka, zawierające jego imię, nazwisko, wiek, miejscowość urodzenia.
Wpłaty na konto fundacji prosimy opatrywać dopiskiem (tytułem):
- BILET – gdy wpłata stanowi równowartość 72 euro lub wielokrotność tej kwoty,
- DOŻYWIANIE – przy wpłatach niższych, dowolnej wysokości (na dożywianie dzieci w Ośrodkach Dożywiania: w Karamie w Rwandzie i w Karhala-Burhinyi w Kongu Demokratycznym).
Realia – tam na miejscu
Kongo Demokratyczne
Przedstawiamy fragmenty listu s. Stanisławy Oszywy z Karhala-Burhinyi:



(Wojsko ochrania kopalnie należące do międzynarodowych korporacji. Eksploatacja złóż poprzedzona jest „oczyszczeniem” terenu z ludności tubylczej. Stosowane są dwie metody: „pokojowa” polegająca na wypędzeniu lub „ostateczna”).
Rwanda
Poniżej – fragmenty listu s. Anny Kraski, pisanego w czasie, gdy prowadziła szpital i ośrodek w Karamie (obecnie pracuje tam s. Jolanta Kostrzewska).
„Jestem pielęgniarką, misję w Rwandzie pełnię od 10 lat. Obecnie jestem odpowiedzialna za Ośrodek Zdrowia i Dożywiania w Karama. Mamy pod opieką około 16 tysięcy ludzi z naszego regionu. Nie ma lekarza. Tu w Rwandzie pielęgniarka pełni rolę lekarza: stawia diagnozę, przepisuje leki, odbiera porody…
Nigdy nie brakuje nam pacjentów w Ośrodku Dożywiania. Najczęściej (99%) ofiarą choroby głodowej padają małe dzieci. Rocznie mamy około 250 takich przypadków. Jeśli choroba głodowa nie jest bardzo zaawansowana, to leczenie jest proste: chodzi o podanie codziennie pełnowartościowego posiłku. Ale niestety dzieci rwandyjskie nie zawsze mają ten »luksus« codziennego posiłku. Sporo dzieci jada raz dziennie albo i rzadziej posiłek małowartościowy: najczęściej słodkie ziemniaki, które nie zawierają białka i innych składników odżywczych.
Dzieci w stanie krytycznym powinny być leczone u nas, na miejscu. Dziecko w zaawansowanym stanie choroby głodowej odmawia jedzenia; musi otrzymywać pokarm przez sondę: często i w małych ilościach…”
Objawy choroby głodowej
Pierwszymi objawami choroby głodowej są: wychudzenie, a także siwiejące (u dzieci!) lub wypadające włosy. W kolejnym etapie choroby często występuje opuchlizna (obrzęk) twarzy, brzucha, nóg lub innych części ciała, spowodowana niedoborem białka (zniszczona zostaje tkanka tłuszczowa, pod skórą zbiera się woda). Opuchlizna ta powoduje, że skóra pęka i tworzą się rany.
Choroba głodowa powoduje obniżenie odporności organizmu (podatność na inne choroby), zniszczenia w rozmaitych narządach wewnętrznych, we krwi, w układzie nerwowym. U dzieci zbyt długo chorych i nieleczonych zachodzą nieodwracalne zmiany w mózgu.
Choroba głodowa powoduje wyniszczenie organizmu prowadzące do śmierci.
Zdjęcia małych pacjentów szpitalika w Karamie




Czujemy się już trochę lepiej – mamy ochotę na zabawę

Ta grupa dzieci już prawie wyzdrowiała
Listy z Afryki…
Justyna i Krzysztof poprosili swoich gości weselnych, by z okazji ich ślubu – zamiast kupowania kwiatów – wrzucili pieniądze do skarbonki na szpitalik w Karamie. Zebranych pieniędzy wystarczyło na opłacenie leczenia dla czworga dzieci.
Za zgodą Adresatów zamieszczamy list, który otrzymali z Karamy:

Podobnie zrobili Anna i Tomasz. Oto list do nich z Karamy:

Niniejsza witryna www jest – oprócz wpisów w urzędowych
bazach danych oraz okresowo aktualizowanej przez fundację
informacji w bazie portalu ngo.pl – jedynym w Internecie oficjalnym
źródłem informacji o działalności fundacji Watoto – Dzieci Afryki.
Fundacja nie ponosi odpowiedzialności za informacje na innych stronach (witrynach) www.
Zamieszczone na niniejszej witrynie materiały tekstowe, wizualne
i dźwiękowe objęte są prawami autorskimi. Osoby, które chciałyby
je wykorzystać (na swojej stronie www lub w inny sposób), powinny
uzyskać zgodę administratora witryny – webmaster@DzieciAfryki.org.
|