O sfinansowanie zakupu szkolnych ławek prosi polski misjonarz ks. Ryszard Kusy z placówki misyjnej oo. Marianów. Teraz uczniowie muszą pisać na kolanach (patrz zdjęcie poniżej).
Szkoła składa się z 4 budynków. W jednym z nich jest 6 klas, w pozostałych – po 4 klasy; razem: 18 klas.
W jednej klasie uczy się 60 uczniów, dla których potrzeba 30 szkolnych ławek. Koszt jednej ławki to 33 euro, a więc komplet ławek dla jednej klasy kosztuje 990 euro (ok. 3650 zł).
O pomoc w wybudowaniu domów dla tych rodzin prosi polski misjonarz ks. Ryszard Kusy z placówki misyjnej oo. Marianów.
Koszt postawienia 1 domu to 650 euro (ok. 2400 zł).
O tym, która z rodzin otrzyma nowy dom, zadecyduje starszyzna wioskowa wraz z radą parafialną i misjonarzem. Pod uwagę będą brane rodziny, w których są małe dzieci. Wiele z tych rodzin mieszka w jednoizbowych chatach o rozpadających się ścianach; pokrycie dachowe to resztki suszonej trawy, folia lub kawałki starej blachy; brak drzwi i okiennic. Na noc rodzice obwiązują najmłodszym dzieciom stopy jakimś materiałem, aby szczury nie obgryzły im palców.
Nowe domy (takie, jak dom widoczny na zdjęciu poniżej) będą zbudowane z suszonych na słońcu cegieł z gliny; inny rodzaj budulca to okrąglaki i giętkie patyki bambusowe (okrąglaki tworzą główne obramowanie domu; miedzy nie wkłada się, przeplatając, bambusowate patyki, stanowiące „zbrojenie”, na które narzuca się glinę rozrobioną z wodą).
Domy będą prostokątne lub kwadratowe, kryte blachą. Stolarka to: drzwi wejściowe i drzwi tylne (tylko dla rodziny) oraz drewniane okiennice zamykane na noc (okna robi się małe i bez szyb).
W nowych domach będą po trzy pomieszczenia. Największe to tak zwany „salon” – gdzie przyjmuje się ważniejszych gości (normalnie gości przyjmuje się na podwórzu, gdzie wystawia się ławki, stołki lub kładzie maty) i gdzie rodzina chroni się w czasie deszczu. Oprócz „salonu” – dwie izby: jedna dla rodziców, druga dla dzieci.
Wewnętrznych ścian nie dociąga się do sufitu, aby umożliwić swobodny przepływ powietrza. Sufit to plecione z suszonej trawy maty. Kuchnia (palenisko na trzech kamieniach) – tradycyjnie na zewnątrz ze względów higienicznych (aby insekty i drobne zwierzątka, w drodze do resztek jedzenia, nie „maszerowały” po śpiących ludziach).
Koszt zakupu sterylizatora, wraz z koniecznym do jego uruchomienia agregatorem do wytwarzania prądu, to 2100 euro (ok. 7700 zł).
O ufundowanie tych urządzeń prosi s. Anna Kraska z placówki misyjnej Sióstr Służek NMPN, pielęgniarka. Siostra prowadzi Ośrodek Zdrowia w Karamie, w skład którego wchodzi porodówka oraz szpitalik dla dzieci cierpiących na chorobę głodową.
„Ośmielam się prosić o pomoc w sfinansowaniu sterylizatora do sterylizacji narzędzi służących szczególnie do odbioru porodów i zszyć różnych ran pourazowych. Teraz używamy tabletek formolu do sterylizacji narzędzi i kompresów. Jest to metoda mało skuteczna na różnego rodzaju wirusy i bakterie. Problem jest w tym, że zakup sterylizatora jest zbyt kosztowny jak na nasze warunki.
Potrzebny jest nie tylko sterylizator, ale też agregator. Jest to maszyna, która wytwarza prąd elektryczny. Aby ją uruchomić potrzebna jest ropa lub benzyna. Na czas sterylizacji włącza się taką maszynę i podłącza do niej sterylizator. Proszę Was, jeśli to możliwe, pomóżcie nam zakupić te urządzenia. [...]
Pozdrawiam gorąco.
Niech Pan Wam błogosławi i niech Was strzeże.
Sr. Anna”